|
Strona główna Składki i zamówienie Budowa w Holandii Służba II RP Epizod Talliński Przejście przez Sund Służba w Royal Navy Tajemniczy koniec Kalendarium Załoga Dane techniczne Galeria O "Orle" Nowe "Orły" Księga gości Linki Webmaster: |
Ciebie morze!? Milczysz?... "ORP >>Orzeł<< legł na morza dnie". - Gdzie. Nikt nie wie. - Maj tysiąc dziewięćset czterdzieści Ostatni patrol. Tygodnie czekania , Tyle nadziei, a tak mało wieści. Potem komunikat - tylko dwa zdania" "Okręt podwodny Rzeczypospolitej , walkami wsławiony ORP >>Orzeł<< - należy uważać za stracony". Szukają Ciebie nasze myśli - Ptaku, Biegną śladami twoich orlich dróg I przypadają do Twojego wraku, Gdzie bohaterstwem śmierć znaczyła próg. Szukają Ciebie nasze myśli - Orle, A pamiętają wrzesień - kilka dat I idą z Tobą w bohaterstwa glorii Przez Bałtyk , Tallinn i przez Kattegat. Nie miałeś Polski, nie miałeś portu, Zamków przy działach nie miałeś i map. Byłeś podobny tym ostatnim fortom... Biało - czerwony sztandar krył twój trap, A przeciw sobie miałeś siłę floty Powietrznej i morskiej germańskiego wroga Was sześćdziesięciu - cały skład Twej roty, Ostatnia z Gdyni sławna Twoja droga, Granatów mało było, gdyś szedł wtedy Przez las podwodnych okrętów i min, Sumiennie wszystkie zużyłeś torpedy Jak żołnierz ostatni i jak wierny syn. Cieśniny duńskie, wody Kattegadu, Morze Północne... Zna też Skagerrak Pieśń o tym wrażnym zbłąkanym dziwaku, Co tak samotnie Polski nosił znak. Nosił w banderze, w swych torpedach nosił, Kiedy się skończył krwawo polski wrzesień Słusznie w rozkazach komandor głosił: "Polska żyje i walczy, >>Orzeł<< w świat wieść niesie". W październikowy ranek, mglisty, szary, Zdumiony witał go brytyjski port I tłum żeglarzy dziwował się starych, Podziwiał bosman, kapitan i lord- Jakiż to okręt bez map i bez kraju? Jakiż to okręt bez zamków u dział? Już go poznali, już hołd mu oddają... Niemy w zachwycie wyspiarski lud stał. A polskie statki "Burza", "Błyskawica", "Wilk", "Grom" już salut bratni jemu ślą. Nikt go nie chwali, nikt się nie zachwyca, Tylko meldują, że już razem są. Skrwawionej Polski żelazne dziedzice Nowe fortece reduty wolności: "Burze" i "Gromy", "Wilki", "Błyskawice". Meldunkiem "Orła" witały najprościej. Nie pora w sławie długo stać na redzie. Kiedy wre walka, kiedy płonie świat, Więc w nową służbę "Orzeł" sławę wiedzie, Zna go już każdy okręt, port i mat. Gdy ba majowy szedł ostatni patrol, Z którego nigdy nie powrócić miał, Szukał od Wschodu ...stamtąd... z Gdyni wiatru Polskiego morza żegnał w myślach szkwał... A na ten patrol, na patrol ostatni Idzie z nim z Polski warta honorowa, Z nadmorskich fortów idą cienie bratnie, Z Gdyni, z Oksywia, z Helu, z Wejherowa... Cała załoga naszej Westerplatte - Broń prezentuje... Broń bez amunicji, A za nią idą z portu gdyńskie braty, Robotników brygady, baony, milicje... Pierwszy i drugi pułk morskiej piechoty, I Kosynierzy Gdyńscy - (tak, to nie do wiary!) Wiodą jak za Kościuszki kosynierskie roty, By zdobyć amunicję - obyczajem starym. - Na ten ostatni patrol, na "Orła" spotkanie Wyjdą z Kępy Oksywskiej bohaterów cienie, Wyjdą, by mu powiedzieć: "Spełniłem zadanie, Siedem dni, siedem nocy zewsząd otoczeni". Wyjdzie z wąwozów Kępy na "Orła" szukanie, Wyjdzie z garstką swych ludzi - On - Gdyni obrońca Pułkownik, co dał rozkaz ostatni: "Kochani! Nie mamy do bronienia nic, lecz honor do końca". Rzekł i ostatnią kulę w własną pieśń skierował Pułkownik Dąbek - Bałtykowi wierności dochował. Tyle gości rycerskich ze wszystkich ciągnie stron, Zbudźcie się i uderzcie w pokładowy dzwon... Z Gdyni niosą Wam serca, a z Oksywia krew, Z Helu niosą swe rany, z Westerplatte śpiew... Zbudź się "Orle" i słuchaj mojej pieśni gdyńskiej... Komandorze podporuczniku Grudziński, Komendy nie dajesz? Na pokład nie wyjdziesz? Przy sterze nie stajesz? Co się z Tobą stało młody komandorze? Mapy w kąt porzucone, a załoga we śnie? Powstań! Słyszysz jak sztormem woła Ciebie morze? Milczysz?... ORP "Orzeł" legł na morza dnie. "ORZEŁ" - Kazimierz Podgórski pamięci bohaterskiej Myśleli, że łatwym dla nich będzie łupem, Że pod bomb ich gradem, podda się lub zginie. ...Samoloty latały, jak kruki nad trupem, Lecz zniknął... i dnia pewnego zjawił się w Tallinnie. Internować! Któż orła chce trzymać za skrzydła? Któż nie zna jeszcze jego drapieżnej potęgi?... Znów zniknął... Szukano... Zastawiano sidła... Przedarł się do Anglii. Walczy. Nie złamie przysięgi. I walczył. Jak orzeł spada na ofiary swoje. Norwegia, Bałtyk, miny, zasadzki zdradzieckie, Okręty transportowe, wojenne konwoje - Potopić wszystko co tylko niemieckie. . . . . . . . . "Ministerstwo Marynarki Wojennej dziś komunikuje: Łódź podwodna "Orzeł" z załogą walecznych Polaków, Uważana jest za zaginioną!" - Speaker spokojnie cytuje. - Zaginął >>Orzeł<< wśród swych orlich szlaków. Lecz może wróci, jak nie dziś to wtedy, Gdy do Wolnej Polski Marynarka Nowa Wypłynie na Bałtyk za swych portów redy Ukaże im się "Orzeł" jak wizja tęczowa. Jerzy Tumaniszwili - "ORZEŁ" Kiedykolwiek będziesz przez morze wędrował, a w morzu księżyc będzie się chował i żegnając srebrne błyski przez falę ci rzuci, niech myśl twoja się zwróci tam, gdzie księżyc ginie. Niech się zwróci do tych, co leżą w głębinie, wszyscy razem, w jednym wspólnym grobie. Niech się nie wydaje tobie, że ich pochowano z ziemskimi zwyczajami, z krzyżem, księdzem, sakramentami, ze łzami w oczach nad grobem kopanym. Doczekać się ziemskiego pogrzebu nie było im danym. Przypomnij sobie, że tu bohaterzy leżą, których imiona w nieskończoność mierzą. Nieśmiertelni, bo ślad swój zostawili - imię Ojczyzny w świecie rozsławili. I może księżyc już z wody nie zamruga, a na morzu trwać będzie szaruga, nie uciekaj z pokładu do ciepłej kabiny, nie odganiaj smutnej myśli bez ważnej przyczyny, niech się zwróci tam, gdzie leżą marynarze, którym Polska oddała swój honor w darze. Spójrz na morze - mgła na pokład siada, a fala bijąc w burtę o nich opowiada. I jeżeli jeszcze trwać będziesz w spokoju, usłyszysz, że oni wciąż są w pogotowiu, bo choć w żelaznej trumnie spoczywają dumnie, ich czyny dla obcych są dowodem, że Polska niezwykłym jest narodem. Przeszli Bałtyk, przeszli Sundy, byli Polakami, pokazali nam, swym braciom, jak zwyciężać mamy. Jalu Kurek - "Na zatopienie polskiej łodzi podwodnej" 1 Twój nóż jakąż ranę otworzy? Ranę od chwały w głębinach, która drogo kosztuje, a którą taniej niż w okopach sprzedasz. Obły owocu stali, ciężko sunący w płynnej ciemnozieleni, nie umkniesz ciosom noży . Łatwiej bieg historii, niźli bieg pocisku zmienić. Jutro cię dotknie piorun ukośnie tnący, nóż, który innym gotujesz, nagła śmierć wojenna: torpeda. 2 Marynarzu, uduszony w kabinie: ciśnieniem zgniótł twą sławę wodny słup. Za sprawę ziemi w morzu klęską walecznych giniesz, wirem drążony w głąb, odziany szczelnie w pancerny grób. Wlej w nas wodę żołnierskich zgiełków i uniesień, tchnij w nas powietrze wyżyn - bezdennej toni na przekór, nie rozdarty na lądzie w ogniowych wystrzałach, człowieku! Krwi śladu nie było po Tobie. Najwznioślej umiera się tak: silnym od wybuchu ciała. Topielcze, swą śmiercią świecący żywym: kiedy się dołem załamuje front, w górze odniesie zwycięstwo twój trup, zamknięty w żelaznej gruszce. Oto jest twarda mowa męstwa: światło w żarówce. Albo: w gałęziach niemy ptak. Feliks Prządek - W ROCZNICĘ ZATONIĘCIA ORP "ORZEŁ" BOHATEROM Z "ORŁA" Tym, co na posterunku bojowym wytrwali do ostatka Przetrwali wiele rozczarowań, Z nierówną siłą się zmagali. (Czasy nie były do rokowań), A oni chcieli trwać i trwali. Gdy padła już reduta Helu, Niemiec ją zdeptał twardym butem, Załoga "Orła" - tak niewielu Na morzu trwała jak reduta. Płynęli wodnym szlakiem, Dążyli do wolności, Ale tych z polskim znakiem Niechętnie witano gości. Wyrwali się z więzów estońskich I Tallinn rzucili ze wzgardą. Bałtykiem - Niedawno polskim Płynęli dumnie i hardo. I żeglowali jak duchy Za dnia w otchłani wód, Nocą, by nabrać otuchy, Znów na powierzchni, jak wprzód. Ile w tych dniach wycierpieli Fizycznych, moralnych mąk, Nie wiem, bo zęby zacięli I pierścień zrobili z rąk. Wreszcie u brzegów Anglii Tułaczą rzucili kotwicę Tak niedaleko Hollandii, Tak niedaleko Vlissingen. Teraz w bojowym rynsztunku Wypłynął na morze "ORZEŁ" I trwał na posterunku, I świecił czynami jak zorza. Sypały się listy pochwalne, Oklaski i nominacje, A oni pragnęli najbardziej, By w domu zjeść kolację. O dzielni chłopcy "ORŁA" Naród Was zawsze pamięta, Lecz z Was nikt się nie dowie, Wyście zostali w odmętach. Ofiarą tragicznej pomyłki Padliście i to był - finał, Na nic zdały wysiłki ORP "ORZEŁ" zaginął. A teraz po latach wielu, Gdy polski okręt przepływa W pobliżu wyspy Helgoland, Dzieją się na nim dziwa. Bo oto cichną rozmowy, "Wiara" ustawia się w szereg, Bandera opuszcza głowę Tak wiele - i tak niewiele Joanna Kybernet - "To nie sos..." - Z powodu braku jakichkolwiek wiadomości i niepowrócenia z patrolu w określonym terminie, okręt podwodny Rzeczypospolitej Polskiej "Orzeł" należy uważać za stracony. To nie SOS - nie zanim wybiła historii godzina że ORP zrozumcie - ucieczka pod Tallinnem przebita nocy osłona wyjście w ślepy kurs bez nawigacyjnych bez map diesle "wolna naprzód" o "obie stop!" z dziobem u skał nic - tylko konać galop zgęszczonej myśli jak? Jak? odpowiedź w czarnym bulgocie rytmicznym wyroku stalowych ścian może to bryza - cud? późniejszy alarm gdzieś może szczęśliwy traf w śnie snów na głębokości 20 m hallo tu ORP brzuchem ścieramy Heburg Strachu Ławicę bez tchu przez Sund wreszcie takie wieczne odpoczywanie na dnie slalom przez Kattegat w sumie - czterdzieści cztery imiona czuwania ciemności do Rosyth dnia Dundee - melduje generale hurra i dalej dalej mgła skazanych na 1940 - tą wiosnę patroli podhalańscy pod Narvik pod polarną brzozą Tatry im się śnią uwaga - "Rio de Janeiro" wynurzenie na sterach aparat torpedowy - pal! (właśnie tutaj Belzebubów sto zniosło tamtych wprost do lucyfera) ten siódmy patrol na Północne czyjaś pomyłka mówiono potem tam - w kraju nie nie szykujcie miejsca na defilady gdzie "Orzeł" i jego komandor zamknęli nad sobą właz peryskop up! peryskop up! biało - czerwoną ścianą rośnie nad nami Skagerrak ciśnieniem dwustu atmosfer płynnego złota patrzy na nas Polska tu gdzie Polish Navy ani jednej łzy fanfar ani hec niech nikt gdzie my sześćdziesięciu czy więcej z ORP zamiast paproci w Noc Kupały kwitną nam bursztyny (które przy pożegnaniu zerwałem ci Mario) księżyc śpiewa na violi srebrnej o wiernym okręcie nie trzeba w szeregach ni werbli dla "Orła"! to nie SOS - nie ten któremu bursztynowe światło gładzi powieki zostaje dźwiękiem fali kończy się oddech rodzi się treść dlatego ilekroć w czerwcu na lądzie jaśminy serce dzwonu pławy ku głębi się schyla woda aż do Skagerraku biało - czerwoną pianę wyrzuca na wierzch gdy kończy ostatni rozkaz jednostka 85 - A - nie słyszycie nas? niech nikt nawet przez sen ani jednej łzy gdzie my sześćdziesięciu czy więcej z ORP "Orzeł" z ORP... |